09 stycznia 2026

Dlaczego „darmowe porady prawne" niszczą adwokaturę?

blue Work Harder neon signage

Jako adwokaci, codziennie stajemy w obliczu wyzwań, które nie tylko testują naszą wiedzę prawniczą, ale także etykę zawodową i wytrzymałość na presję rynku. Wczoraj, 8 stycznia 2026 roku, Naczelna Rada Adwokacka ogłosiła program wsparcia prawnego dla osób poszkodowanych przez serwis Lexspace i podobne platformy. To inicjatywa, która na pierwszy rzut oka wydaje się szlachetna: bezpłatne konsultacje, sporządzanie zawiadomień o przestępstwach, a w uzasadnionych przypadkach nawet rozszerzone czynności prawne. Adres e-mail pomoc@nra.pl ma stać się bramą do sprawiedliwości dla tych, którzy padli ofiarą nieuczciwych praktyk, gdzie klienci płacą za iluzoryczne usługi, a adwokaci pozostają z pustymi rękami i nadszarpniętą reputacją.

Ale spójrzmy głębiej. Ta akcja, choć potrzebna, jest jak plaster na ranę, która krwawi od lat. Lexspace i jemu podobne serwisy to nie anomalia, lecz produkt uboczny kultury „wszystko za darmo", która zaraża nasze środowisko. Marketing obiecujący bezpłatne porady prawne nie tylko dewaluuje naszą pracę, ale także rodzi chaos, w którym uczciwi adwokaci muszą walczyć o przetrwanie. Czy to naprawdę ochrona poszkodowanych, czy może desperacka próba nadrobienia wieloletnich zaniedbań?

Szlachetna tradycja w cieniu wypaczenia

Tradycja pro publico bono, czyli świadczenia usług prawnych bezpłatnie dla dobra publicznego, ma głębokie korzenie w historii adwokatury. Już w starożytnym Rzymie prawnicy jak Cyceron bronili ubogich bez wynagrodzenia, widząc w tym akt obywatelskiej cnoty. W Polsce ta idea rozkwitła po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, gdy adwokaci angażowali się w obronę praw człowieka podczas burzliwych czasów II Rzeczpospolitej. Po II wojnie światowej, w epoce PRL, pro bono stało się formą oporu wobec systemu – adwokaci jak Władysław Siła-Nowicki bronili dysydentów, ryzykując własną karierę.

W III Rzeczpospolitej pro bono ewoluowało w zorganizowane akcje. Pamiętamy lata 90., gdy adwokatura wspierała ofiary transformacji ustrojowej, oferując darmowe porady w sprawach pracowniczych czy reprywatyzacyjnych. To było autentyczne, skierowane do naprawdę potrzebujących, z limitem zasobów i świadomością, że nie każdy zasługuje na bezpłatną pomoc. Jednak w XXI wieku ta szlachetna tradycja została wypaczona. System darmowego poradnictwa dla ogółu, promowany przez państwo i organizacje pozarządowe, przekształcił się w masową produkcję „darmówek". Portale internetowe, aplikacje i serwisy obiecują „bezpłatne konsultacje" każdemu, kto kliknie, bez względu na status materialny. To nie pro bono – to marketingowy trik, który wykorzystuje naszą etykę przeciwko nam samym. Do tego państwowy system nieodpłatnej pomocy prawnej (NPP) dla każdego.

Wypaczenie polega na tym, że pro bono przestało być wyjątkiem, a stało się normą. Zamiast pomagać ubogim, system ten karmi lenistwo bogatych, którzy szukają darmowych rozwiązań, by uniknąć kosztów. Adwokaci, zmuszeni do konkurowania
z „darmowymi" platformami, tracą klientów, a ich praca jest postrzegana jako towar, który można dostać za nic.

Pułapka, która niszczy zaufanie

Marketing w stylu „wszystko darmo" to rak toczący nasze środowisko. Weźmy Lexspace: platforma, która kusi użytkowników obietnicą szybkiej, bezpłatnej porady, ale w rzeczywistości pobiera opłaty za „pośrednictwo", nie przekazując ich adwokatom, a wykorzystując ich nazwiska jako wabik na klientów. Klienci czują się oszukani, adwokaci – wykorzystywani. To nie jest wyjątek. Od lat widzimy wysyp aplikacji i stron oferujących „darmowe wzory pism" czy „porady online za zero złotych". Hasła jak „Prawnik za darmo 24/7" brzmią kusząco, ale kryją pułapkę: obniżają wartość naszej ekspertyzy.

Dlaczego to złe? Po pierwsze, dewaluuje zawód. Adwokat to nie bot generujący teksty – to profesjonalista z latami studiów, egzaminami
i odpowiedzialnością zawodową. Kiedy rynek zalewany jest „darmowymi" ofertami, klienci oczekują, że prawdziwa pomoc też będzie gratis. Po drugie, rodzi to brak szacunku. Utrwalanie obrazu adwokata jako „darmowego doradcy" sprawia, że społeczeństwo traci respekt do naszej roli. Zamiast widzieć w nas strażników sprawiedliwości, postrzega nas jako usługodawców na zawołanie, bez prawa do godziwego wynagrodzenia.

Wyobraźmy sobie lekarza, który musi konkurować z „darmowymi diagnozami online". Czy społeczeństwo szanowałoby medyków? Podobnie z adwokaturą: brak szacunku objawia się w agresywnych negocjacjach cenowych, ignorowaniu naszych granic czy nawet groźbach, gdy odmawiamy bezpłatnej pracy. To nie tylko frustrujące – to niebezpieczne, bo podważa autorytet zawodu zaufania publicznego.

Instagram i TikTok jako pole bitwy o fejm

Nie można jednak zrzucać całej winy na zewnętrzne platformy czy zaniedbania samorządu – adwokaci sami aktywnie uczestniczą w tej degradacji zawodu. Wystarczy przewinąć Instagram lub TikToka, by zobaczyć dziesiątki profili kolegów i koleżanek po aplikacji, którzy w pogoni za lajkami i obserwacjami kuszą reelsami z hasłami „darmowa analiza umowy” czy „bezpłatny wzór pisma w bio”.

To krótkowzroczne konkurowanie o fejm za cenę dewaluacji własnej pracy utrwala w oczach społeczeństwa przekonanie, że wiedza prawnicza jest towarem do rozdawania za uwagę w mediach społecznościowych.
W efekcie sami sobie podcinamy gałąź, na której siedzimy, bo klient przyzwyczajony do darmowych treści cyfrowych coraz rzadziej jest gotów zapłacić za profesjonalną, rzetelną pomoc w realnej sprawie.

Brak ochrony adwokatów w systemie

Wieloletnie zaniedbania w ochronie adwokatów to temat, który boli nas najbardziej. Naczelna Rada Adwokacka, izby adwokackie – gdzie były przez ostatnią dekadę? Już w 2010 roku, gdy ruszyły pierwsze portale z „darmowymi poradami", alarmowaliśmy o zagrożeniach. Zamiast stanowczych regulacji, dostaliśmy milczenie. Ustawa Prawo o adwokaturze z 1982 roku, choć nowelizowana, nie nadąża za cyfrową rewolucją. Brak zakazu nieuczciwej konkurencji, brak kar za podszywanie się pod adwokatów – to zaniedbania, które pozwoliły rozkwitnąć serwisom jak Lexspace.

Państwo też zawiodło. System pomocy prawnej z urzędu, finansowany
z budżetu, jest chronicznie niedofinansowany. Adwokaci z urzędu dostają marne stawki – poniżej kosztów własnych. To utrwalanie mitu „darmowego adwokata". Zamiast inwestować w edukację prawną społeczeństwa, rząd promuje „darmowe punkty porad", gdzie wolontariusze (często studenci) udzielają rad na różnym poziomie. Gdzie ochrona zawodu zaufania publicznego na reprezentację sądową? Zaniedbania te kumulują się:
w 2025 roku przeprowadzane prywatnie w sieci ankiety pokazały spadek dochodów o 15% wśród młodych adwokatów, właśnie przez „darmową" konkurencję.

Akcja z 8 stycznia to krok naprzód, ale spóźniony. NRA wreszcie reaguje, oferując wsparcie ofiarom, ale co z ochroną nas samych? Potrzebujemy systemowych zmian: regulacji platform cyfrowych, kampanii edukujących o wartości naszej pracy i surowych kar za nieuczciwy marketing.

Konsekwencje utrwalania darmowego wizerunku

Utrwalanie obrazu adwokata pracującego za darmo rodzi brak szacunku – to nie hipoteza, to fakt potwierdzony doświadczeniem. Kiedy klient przychodzi z oczekiwaniem „szybkiej porady za friko", a my odmawiamy, słyszymy: przecież jesteście od pomagania!". To wypaczenie roli adwokata: z eksperta stajemy się „darmowym konsultantem". Brak szacunku objawia się w statystykach: skarg na adwokatów (często bezzasadnych), spadku prestiżu zawodu w sondażach społecznych i wypaleniu zawodowym wśród nas samych.

Psychologicznie to proste: co darmowe, to bezwartościowe. Ekonomia behawioralna pokazuje, że ludzie cenią to, za co płacą. Darmowe porady rodzą roszczeniowość – klienci nie doceniają wysiłku, bo nie ponoszą kosztów. W efekcie adwokaci tracą motywację do pro bono, co z kolei szkodzi naprawdę potrzebującym. To błędne koło: wypaczenie systemu darmowego poradnictwa dla ogółu zabija autentyczną pomoc.

Co dalej? Czas na reformy w adwokaturze

Jako adwokaci, nie możemy dłużej milczeć. Akcja NRA z 8 stycznia to sygnał, że zmiana jest możliwa, ale potrzebujemy więcej: edukacji społeczeństwa o kosztach naszej pracy, ścisłej regulacji platform cyfrowych i wzmocnienia etyki zawodowej. Pro publico bono powinno wrócić do korzeni – pomagać ubogim. Marketing „wszystko darmo" musi odejść do lamusa, zanim zniszczy nas wszystkich.

 

Joanna Szpiega-Bzdoń

Stowarzyszenie Forum Adwokatów

ul. Św. Teresy 12/2, 31-162 Kraków

KRS: 0001171199, NIP: 6762693424

REGON: 541660358

kontakt@forumadwokatow.pl

Śledź nas w mediach społecznościowych.

@forum.adwokatow